Mam 24 lata, lekarze przez długi czas nieudolnie szukali przyczyny pogarszającego się stanu zdrowia. Diagnozę postawiono w październiku 2012 roku. Wtedy usłyszałam, że mam SM. Czułam ,że to mnie przerasta. Chciałam, żeby ktoś odpowiedział na pytanie : dlaczego ja? Nie znalazłam odpowiedzi, ale wiem, że tego nie zmienię.
Moje życie z chorobą wygląda zupełnie inaczej niż dotychczas, staram się ją zaakceptować i nie pozwolić by mnie zniszczyła. Mam 10 miesięczną córeczkę Martynkę, która jest całym moim światem. Staram się żyć godnie, robię co w mojej mocy, by nie zmarnować żadnej chwili, odtąd każda jest bezcenna. Nie wiem ile dobrych dni mam jeszcze przed sobą, nie wiem, jak zmieni mnie cierpienie, jak wówczas będę postrzegała świat. Mam jeszcze tyle pięknych marzeń do zrealizowania…. przede wszystkim chciałabym nauczyć moją córeczkę, jak być dobrym człowiekiem i pokazać jej jak żyć pięknie…
Mówi się, że SM to nie wyrok i należy nauczyć się żyć z ta chorobą, to prawda, ale to przede wszystkim codzienna walka o to, by sprawność zachować jak najdłużej, by nie tracić nadziei i sił, by nie poddać się w tej nierównej walce. Nie jest łatwo pogodzić się z tym, że jeszcze całkiem niedawno wykonywałam codzienne czynności nie odczuwając przy tym żadnych dolegliwości i ogromnego zmęczenia.
Patrzę na siebie i niby wszystko wygląda normalnie, poruszam się jeszcze o własnych siłach, ale choroba nie pozwala o sobie zapomnieć, daje znać każdego dnia: drętwieniem rąk, nóg, zawrotami głowy, zaburzeniami wzroku. Czuję, jakbym to nie ja miała kontrolę nad moim ciałem i jego odruchami. Lekarze mówią, że choroba jest nieprzewidywalna i rzuty mogą nastąpić w każdej chwili…to, że dziś jestem jeszcze w dobrej formie nie oznacza ,że następnego dnia też tak będzie.
Obecnie jestem objęta programem leczenia immunomodulującego w ramach NFZ, jednak czas leczenia jest ograniczony. Wiem, że dzięki lekom i rehabilitacji mam szansę na utrzymanie sprawności dłużej. Wiem również, że nie zatrzymam choroby, ale leki i rehabilitacja mogą złagodzić objawy i opóźnić jej rozwój.